Kim jestem?

Jestem… palmą… 

Może złotą na plaży w zachodzącym słońcu, może jedyną fatamorganą na pustyni, może jedną z wielu w zdziczałej dżungli… Częściej pochylona, często prosta, czasami złamana…

Jestem… optymistką…
Nie powiem, że „wieczną optymistką”. Zdarzały się „huragany” i czasami się łamałam… Starałam się jednak dostrzegać słońce i wierzyć, że będzie dobrze… Nadal wierzę!

Jestem… siątką….
A z siątek już się nie wychodzi (chyba, że „nogami do przodu”), bo pięćdzie–siąt, sześćdzie-siąt, siedemdzie-siąt, osiemdzie-siąt, dziewięćdzie-siąt, na setkę mało kto daje radę.
Mam 53 lata – może dam radę … 😊  (przecież jestem optymistką).

Jestem… żoną, matką, babką…
Mam tego samego męża od 30 lat, wspaniałą i mądrą córkę, która niebawem będzie magistrem dietetyki, mam wspaniałego syna i mądrą synową (idealny duet – wspaniałe i mądre), mam cudowną roczną wnusię – Wikusię.

Jestem… w duszy artystką…
Chociaż moje prace (wszystkie własnoręczne) przeszły kwalifikacje” do plastyka „z iluś na ileś i miałam zgłosić się na egzamin, to nie poszłam, bo… wszyscy do ogólniaka, do technikum, do liceum ekonomicznego… Nie dałam sobie szansy. Wylądowałam w ekonomiku.

Jestem… babką z doświadczeniem…
Studiowałam, pracowałam, wychowywałam dzieci i męża 😊
Pracowałam na uczelni, prowadziłam też „grube – kilku milionowe” projekty unijne. Dałam radę. Ogarniałam też jakoś życie rodzinne. Jakoś… Jakoś???
Zostałam żoną mając 22 lata i matką synka w wieku 23 lat – w tamtych czasach to było normalne…
Teraz moja córka ma 24 lata…. Jest tak bardzo do mnie podobna …. Skończyła co prawda plastyka (ma jednak to coś po mamusi) i na studia poszła na dietetykę. Niczym ja (w tył zwrot) dawno, dawno temu…. Jednak jest mądrzejsza ode mnie… Jajko mądrzejsze od kury?

Jestem… ciekawa życia i świata…
Nadal uczę się życia. Uczę cieszyć się chwilą, być tu i teraz.
Żyć po swojemu. Czasami pod prąd, coraz częściej jednak z prądem…
Kocham podróże, wciąga mnie jak magnes kultura, sztuka, tradycja i kuchnia miejsca w którym jestem. Kocham Rzym – miasto muzeum, gdzie ładuję akumulatory.
Kocham każde miejsce, które odkrywam, poznaję i smakuję.
Kocham Anthony Burdain’a, który mówił, że ma apetyt na więcej … Ja żyję i wiąż mam apetyt na więcej.

Jestem sobą…
Nareszcie urzeczywistniam swoje pasje i marzenia. Bawię się życiem z życiem! Czuję się jak przedszkolak w piaskownicy i to takie fajne uczucie. Dzieje się!
Po raz pierwszy założyłam własną firmę i po raz pierwszy zaczynam działać po swojemu, a nie na etacie. Po raz pierwszy zaczynam poruszać się w sieci (tutaj akurat czuję się jak dziecko we mgle).
Po raz pierwszy mam w ręku aparat lustrzankę pełnoklatkowca i wszyscy czekają na moje pierwsze zdjęcie. Znowu jestem ciekawa jutra!
Chociaż… Tak bardzo się boje się, czy życie nie da mi po raz kolejny pstryczka w nos…
No nieeee!II Nie! Teraz to ja daję życiu pstryczka w nos. Chcę wierzyć i coraz bardziej wierzę, że będzie dobrze (przecież jestem optymistką). Jestem palmą powstałą z kamienia.

Jestem…
M – jak Musiał

E – jak Ewa, bo jestem Ewą dla rodziny, bliskich i przyjaciół (chociaż to moje drugie imię)

G – jak Grażyna, bo to moje pierwsze imię a z racji tego, że raczkuję w sieci to też jak „Grażyna internetu”

a – jak MEGa…

      Jestem mega!!! – Wierze w siebie !!!

ART – jak ARTystka… 

      Jestem artystką!!! – Życie to sztuka!!!

Jestem … MEGaART !!!